Informacja turystyczna Nysa
Informacja turystyczna Nysa
 

Głuchołazy

Początek powstania Głuchołaz datuje się na XIII wiek, kiedy to biskup Wawrzyniec chcąc zabezpieczyć się przed następnymi zakusami magrabiego morawskiego Władysława Henryka postanowił utworzyć warowne miasto. Wcześniej wspomniany margrabia siłą zajął należące do biskupa wrocławskiego Zlate Hory i znajdującą się tam kopalnię złota. Istnieje teoria, że o złocie które znajdowało się w sąsiadującej z jego ziemią osadzie Zukmantel (Zlate Hory) dowiedział się od księcia Henryka Brodatego. On to, zły na biskupów wrocławskich za rzuconą na niego klątwę zdradził chciwemu murgrabi złotonośne miejsce. Biskup najpierw zażądał zwrotu zajętego bezprawnie mienia a kiedy to nie skutkowało poprosił o interwencję samego papieża. Niewiele to zmieniło, jako że po Władysławie Hermanie dziedziczył król czeski Ottokar, który niewiele sobie robił z zaleceń papieża. Złoto było ważniejsze od chrześcijańskich powinności i król nadal wolał wydobywać złoto. Biskupowi wrocławskiemu pozostało tylko założyć nowe miasto.



Kościół św. Wawrzyńca (fot. Krzysztof Miśniakiewicz)


Pierwsi osadnicy przybyli z Frankonii i Turyngi. Sprowadził ich wójt Otmuchowa  oraz rycerz Zygfryd mieszkający na zamku w Białej Nyskiej. Nazwa Głuchołaz, które do 1945 roku nazywały się Ziegenhals (Kozia Szyja). wywodzi się od  określenia Caprae colium, nadanej przez założycieli tego starego miasta. Nawiązywała ona do zakola Białej Głuchołaskiej w kształcie koziej szyi. Współczesna nazwa Głuchołaz powstała po wojnie od ironicznego, czeskiego określenia Hluchołazy czyli głuchego, pustego uzdrowiska.


Głuchołazy kilkakrotnie nawiedzały silne powodzie z których pierwsza z 1472 r. kiedy to woda sięgała w mieście do 4 metrów została upamiętniona wmurowaną 100 lat później tablicą na wschodniej ścianie kościoła z napisem..”Ja rzeka Biała wezbrałam się aż do krzyża...mieszczanin Witz poradził i nauczał aby pójść z Sakramentem i złożyć ślubowanie Bogu i Matce Waszej. Na to drugiego lipca woda opadła. Dotrzymujcie danego słowa, bójcie się mnie żywiołu”. Tablica do dziś oznacza poziom do którego sięgała woda a do 1944 roku, każdego 2 lipca w mieście odbywała się uroczysta procesja na pamiątkę tej powodzi. Kolejnym tragicznym w skutkach był rok 1834 kiedy to z lekkomyślności czeladnika który podobno włożył zapaloną fajkę w stóg siana powstał ogromny pożar który niemal nie pochłonął całego miasta. Ogromną ulewę która ugasiła szalejący pożar uznano za cud Boży za który w podzięce pielgrzymowano do Barda. Pielgrzymki te trwające do 1943r. upamiętnia min. obraz wotywny przedstawiający panoramę Głuchołaz z 1872r., znajdujący się w bardzkim muzeum. Po powodzi w lipcu 1997 r. ponownie wznowiono pielgrzymki do Barda.



Rynek (fot. Krzysztof Miśniakiewicz)


Wiek XIX przynosi Głuchołazom rozwój fabryk (min. nici, dywanów czy zapałek i celulozy) ale przede wszystkim powstanie uzdrowiska. W całej Europie rozwija się wodolecznictwo i powstawanie Badów. Pierwszy zakład wodoleczniczy założył w Bad Ziegenhals Karl Juppe w 1877 r.w miejscu bielarni przędzy. Od nazwiska właściciela nazwano go „Juppebad”. Obecnie stoi w tym miejscu hotel Sudety. Niedługo potem powstał park zdrojowy i następny zakład wodoleczniczy. Pracujący w nich dr. Harbolla i Michalke, stosowali metody Priessnitza.W 1882 roku w miejscu następnej bielarni zbudowano kolejne sanatorium „Ferdinandsbad”(dzisiejszy ośrodek Caritas „Skowronek”). Kilka lat później powstały kolejne „Franzesbad” i „Wihelm” w których stosowano metody Kneippa. Prowadzący je dr. Sappelt i jego następca dr. Wilke przez kilka lat praktykowali te metody u ks. Kneippa. Warto wspomnieć iż ks. Kneipp studiując teologię i przygotowując się do kapłaństwa ciężko się rozchorował i opierając się na wskazówkach Pressnitza wyleczył się sam.



Alpinarium w Parku Zdrojowym (fot. Krzysztof Miśniakiewicz)

Najsłynniejszym zakładem wodoleczniczym w Głuchołazach stał się „Ferdinandsbad”. Został on wybudowany przez Augusta Pietsch, w szwajcarskim stylu z kamienia i drewna. Do jego popularności przyczyniła się jego córka nazywana „Frau Rektor Kober”, jej mąż Kober był rektorem seminarium nauczycielskiego. Dzięki jej osobowości i pierwszemu ordynatorowi tego sanatorium dr. Florianowi który notabene był także uczniem Kneippa, uzdrowisko przeżywało złoty okres. Powstało Towarzystwo Promenadowe zrzeszające około 90 najzacniejszych mieszkańców. To z ich inicjatywy wybudowano Dolną Promenadę, powstały restauracje i kawiarenki. Przy drodze do Stawku Leśnego (obecnie ul. Parkowa) znajdował się tzw. Młyn Leśny z największym na Śląsku 6metrowym kołem wodnym. Na stawku tym latem pływało się łódkami a zimą odbywały się ślizgawki. Na Średniej Kopie zbudowano widokową wieżę a na Kopie Biskupiej w 1898r. w 50 rocznicę panowania cesarza Franciszka Józefa zbudowano murowaną 18 metrową wieżę.



Wieża Bramy Górnej (fot. Krzysztof Miśniakiewicz)


W parku zdrojowym przez cały sezon trwający od 15 maja do 15 września dwa razy dziennie odbywały się koncerty muzyczne wykonywane przez orkiestrę z Teatru miejskiego w Nysie. Zimą czynny był prawie trzy kilometrowy tor saneczkowy i liczne trasy narciarskie. Rok 1903 był przełomowym dla uzdrowiska. Najpierw zmarła Frau Kober, potem dr. Florian  a początkiem lipca gwałtowna ulewa spowodowała podniesienie się wody do 2,5 metra powodując paniczna ucieczkę ponad 120 kuracjuszy Ferdinandsbad. To wszystko wraz z zaniechaniem stosowania metod Kneippa w lecznictwie spowodowało, że uzdrowisko Głuchołazy zaczęło podupadać. W miejscu sanatoriów powstawały pensjonaty a złośliwi sąsiedzi zza miedzy mówili, że to są „hluche lazne” czyli głuche uzdrowisko i taką nazwę umieszczając nawet na swoich mapach.



Kościół Gimnazjalny (fot. Krzysztof Miśniakiewicz)


Głuchołazy po drugiej wojnie nazwano właśnie tą spolszczoną nazwą pochodzącą od pustego uzdrowiska. Warto przy okazji dodać że mimo zaniechania leczenia to Głuchołazy do wojny cieszyły się uznaniem jako modna miejscowość  wypoczynkowa. Ponieważ było tu drogo hrabia Franz Xawier Ballestrem który zakupił pensjonat Waldesruth dla przebywających tu na wypoczynku górników oprócz bezpłatnego wypoczynku fundował im niewielkie kieszonkowe, około 5 marek, by mogli także kupić sobie w gospodzie piwo czy coś innego.