Informacja turystyczna Nysa
Informacja turystyczna Nysa
 

Rozwój Nyskiej Twierdzy

Nyskie fortyfikacje stanowią doskonały przykład rozwoju technik wojennych. W połowie XIV wieku miasto zostało otoczone murem obronnym z 28. basztami i 4. wieżami przybramnymi. Zastosowanie broni palnej skutkowało powstawaniem bastei a później bardziej przydatnych bastionów, które zapoczątkowały erę nowożytnych fortyfikacji. Pierwsze nowożytne fortyfikacje powstają końcem XVI wieku z inicjatywy bpa. Andreasa Jerina. Jak miały wyglądać i co zostało zrobione widać na miedziorycie Georga Hayera, którego kopię możemy zobaczyć na trasie turystycznej w Bastionie św. Jadwigi. Dalsze prace prowadzone kilkadziesiąt lat później doprowadziły do powstania 10 bastionów połączonych prostymi odcinkami wałów. Otaczając miasto pierścieniem stworzyły z Nysy, tak silnie ufortyfikowaną twierdzę, że w pierwszym oblężeniu wojska pruskie nie zdołały jej zdobyć. W wyniku drugiego oblężenia, a właściwie tajnych negocjacji prowadzonych w Przydrożu Małym k/Korfantowa, Śląsk a z nim Nysa przechodzi pod panowanie pruskie.

 

I tu trzeba wspomnieć sylwetkę Fryderyka II. Był on władcą niewielkiego państwa pruskiego. Zdobycie tak bogatej ziemi Śląskiej było dla niego niezmiernie ważnym elementem w tworzeniu silnego i znaczącego państwa. Fryderyk II, mimo iż mówiono o nim z ironią na niektórych dworach królewskich "ten filigranowy król”, miał wykształcenie i ogromne ambicje. Aby umocnić swoją pozycję na zdobytych ziemiach już od początku swego panowania zaczyna dodatkowo umacniać już istniejące fortyfikacje oraz budując zupełnie nowe. Dlatego też, oprócz modernizacji istniejących bastionów w Nysie buduje nowe fortyfikacje na drugim brzegu rzeki. Z perspektywy czasu dobrze widać jak jego działania wyprzedzały epokę nowoczesnych fortyfikacji. Zamierzał uczynić z Nysy rodzaj obozu warownego, będącego zapleczem dla dalszych działań wojennych. Na niewielkim wzniesieniu po drugiej stronie rzeki powstał Fort Prusy, który miał być swego rodzaju samodzielną cytadelą. Został zbudowany na planie pięcioramiennej gwiazdy i otoczony dwoma suchymi fosami. Od niego biegną do rzeki dwie linie obwałowań. W pierwszej tj. Obwałowaniach Jerozolimskich wewnętrznych prowadzących od Fortu Prusy do rzeki, za redutą Jerozolimską (nazwanej po wojnie nie wiedzieć, czemu Tucholską), zaczynają się obwałowania powodziowe. Pozwalały one na zatopienie przedpola i późniejsze jego osuszenie. Po drugiej stronie rzeki na rzecznej wyspie zbudowano Redutę Kardynalską służącą do obrony urządzeń wodnych a także do wzmocnienia obrony obwałowań wewnętrznych. Drugą linia umocnień prowadzących od Fortu Prusy poprzez Fort Bombardier do rzeki nazywana jest Obwałowaniami Kapucyńskimi. Obok zbudowano bliźniacza redutę Kapucyńską, która wzmacniała obronę przeprawy przez most do miasta. W tym czasie powstają także pierwsze bramy wojenne: Berlińska i nieco dalej brama Jerozolimska wewnętrzna oraz brama przy obwałowaniach kapucyńskich. Między liniami obu obwarowań powstało miasto Friedrichstadt. W tym też czasie przebudowano istniejący szaniec palisadowy nad Bielawką w dzieło fortyfikacyjne o narysie lunety.

 

W czasie trzeciej wojny śląskiej Maria Teresa podejmuje kolejną próbę odzyskania Śląska. Próbując zdobyć Nysę wojska austriackie w 1758 roku ostrzeliwują miasto powodując sporo zniszczeń. Po odstąpieniu austriackiej armii, Fryderyk II uważnie analizuje zagrożenie dla twierdzy. Oprócz 20 tysięcy talarów przeznaczonych na odbudowę zniszczonych budynków dodatkowo przeznacza 3700 talarów na wymianę dachów krytych gontem na dachówkowe by zmniejszyć zagrożenie pożarowe. Postanawia wzgórza, z których prowadzono ostrzał miasta włączyć w obręb fortyfikacji. Pierwsza powstaje Wysoka Bateria w postaci prostego szańca. Nieco później w latach 1767-1774 powstają Obwałowania Jerozolimskie Zewnętrzne. Obejmują one Wysoki Redan, Trawers Barkowy, Wysoką Baterię już jako dzieło stałe oraz Redutę Króliczą. Na przecięciu wałów łącznikowych biegnących od Fortu Prusy na drodze do Otmuchowa powstaje Brama Jerozolimska Zewnętrzna. Niemal jednocześnie jako drugie ramię, w latach 1774-1791 powstają Obwałowania Wysokie z trzema bramami wojennymi-Cegielnianą, która istnieje do dziś oraz dwoma bramami Grodkowskimi-zewnętrzną i wewnętrzną. Kolejne większe prace przy budowie nyskich fortyfikacji prowadzono w związku z doprowadzeniem do Nysy linii kolejowej z Brzegu. Miała ona prowadzić aż do Berlina. Przewidując niebezpieczeństwo szybkiego transportu uzbrojonej i gotowej do walki armii w pociągu pancernym, władze twierdzy niechętnie zgodziły się na wybudowanie tzw. ślepego dworca w dzielnicy Zawodzie (Obermahrengase). Aby zabezpieczyć się przed skutkami wspomnianego niebezpieczeństwa zbudowano dwa forty I i II, w postaci dzieł ziemnych. Zastosowanie w armii broni ładowanej odtylcowo z lufami gwintowanymi wprowadziło konieczność oddalenia obrony na odległość 4-5 km od rdzenia twierdzy. Zaczynają powstawać forty artyleryjskie i na takie forty zostają przebudowane Forty I i II oraz Fort III, który potem w latach 1881-1883 jeszcze rozbudowano i wzmocniono. Jako ostatnie zbudowano Obwałowania Kolei.

 

Ich powstanie wiązało się z przeniesieniem na prawy brzeg rzeki dworca kolejowego. Tak w dużym skrócie powstawały nyskie fortyfikacje. Część z nich była jeszcze później modernizowana. Tak, więc okres powstawania trwał długo i wiązał się z konkretnymi potrzebami. Budowano to, co było z punktu militarnego konieczne. Elementy fortyfikacyjne były połączone odpowiednimi systemami komunikacyjnymi umożliwiającymi szybkie i bezpieczne przemieszczanie się wojska na potrzebne w danej chwili miejsca.


PRAWDY I MITY NYSKIEJ TWIERDZY


Ponieważ twierdze można było zdobyć jedynie poprzez podkop lub zdradę nie budowano podziemnych korytarzy łączących wszystkie elementy! Budowa korytarzy minowych i kontr minowych poprzedzona była dokładnymi obliczeniami. Mało tego, dla każdego korytarza minowego wyliczona była odpowiednia ilość potrzebnego prochu oraz odpowiednio poprowadzona wentylacja. Budowa fortyfikacji związana była z ogromnymi kosztami i bezcelowe byłoby budowanie zbędnego korytarza prowadzącego daleko poza miasto.

 

Swego czasu krążyły, bowiem plotki o podziemnym tunelu biegnącym aż do Otmuchowa. Do bajek należy raczej także włożyć informacje o podziemnych chodnikach, którymi transportowano rudę uranu. Przecież po drodze znajdowały się puste sztolnie po kopalni złota w Złotym Stoku. Jak dotąd nie natrafiłam także na wiarygodne źródło potwierdzające istnienie tajnych podziemi i przejść w forcie wodnym na Bielawce. Ze względu na niezwykle podmokły teren i znajdujące się w tej okolicy magazyny prochowe i fabrykę prochu bardzo ryzykowne byłoby budowanie podziemnych tuneli. Już niewielki przeciek informacji mógłby unicestwić tak potrzebny armii proch. Słyszałam także o trzecim i czwartym poziomie podziemi nyskich fortyfikacji. Czy istnieją? Raczej nie. Fryderyk II, który był inicjatorem budowy większej części istniejących fortyfikacji, nigdy nie miał za dużo pieniędzy a prowadzone przez niego wojny wiązały się z ogromnymi kosztami. Nawet budowa arsenału, często będącego reprezentacyjną budowlą, skończyła się powstaniem skromnego budynku o szkieletowej konstrukcji. A przecież nyska twierdza była drugim po Magdeburgu głównym magazynem broni. Z kolei jego następcy nie przywiązywali już takiej wagi do spraw militarnych, co zresztą skutkowało poddaniem się Nysy w 1807 roku. Prowadzone nowe inwestycje militarne w późniejszych latach nie potrzebowały podziemnych przejść. Czy istnieją jeszcze nieznane nam współczesnym podziemia w fortyfikacjach? Wnioskując z dostępnej mi wiedzy jest to prawdopodobne. Niektóre obiekty są ogólnie niedostępne jak np. Eiskeller, czyli piwnice lodowe, w których znajdują się magazyny żywności czy inne wykorzystywane przez znanych mi prywatnych przedsiębiorców. Wszystkim jednak domorosłym poszukiwaczom skarbów przypominam fakt, iż w obiektach militarnych nigdy nie chowano skarbów. Ponadto zaraz po wojnie tereny te były kontrolowane przez wojska radzieckie, które wywoziły z zachodnich terenów wszystko, co miało jakąkolwiek wartość. Trzeba także mieć świadomość, że znaczna część podziemi jest w bardzo złym stanie a powódź w 1997 roku jeszcze je pogorszyła. Część korytarzy nosi wyraźne ślady celowego zniszczenia a część to po prostu wpływ przyrody. Dewastacja fortyfikacji z zewnątrz spowodowała także zniszczenie systemów wentylacyjnych i w niektórych podziemnych korytarzach brakuje powietrza. Rozrastające się korzenie drzew spowodowały bardzo niestabilne sklepienia. Przekonali się o tym małoletni młodzieńcy, którym zamarzyła się wyprawa w tajemniczy świat fortyfikacji. Szczęśliwym przypadkiem jeden z nich ze względu na lekko puszyste kształty został przy wejściu. Pozostali ugrzęźli w jednym z tuneli uwięzieni przez osypujący się strop. Dopiero po interwencji straży pożarnej zostali uratowani. Takiego szczęścia nie miało dwóch chłopców w latach siedemdziesiątych, penetrujących nyskie podziemia. Nigdy nie wyszli a metalowe przedmioty do nich należące znaleźli po kilku latach speleolodzy, przy okazji badań nad miejskimi podziemiami. Również na powierzchni fortyfikacji należy zachować ostrożność. Swego czasu niemal cala Nysa żyła zabawnym dla wszystkich, a wstydliwym dla zainteresowanych wydarzeniem. Pan i pani, pracując w jednej instytucji zapałali do siebie gorącym uczuciem. Ponieważ pani miała męża a pan żonę, spotykali się po pracy na romantycznych spacerach m.in. po fortyfikacjach.


Pech chciał, że wpadli do studni osuszającej dno fosy i dopiero telefon komórkowy sprowadził pomoc. Przy okazji cała historia wyszła na jaw. A i tak mieli szczęście, ponieważ w podziemiach niestety nie ma zasięgu. O prawdziwym szczęściu w nieszczęściu może mówić pewien mężczyzna, który wpadł do niezabezpieczonego kanału wentylacyjnego. Doznane obrażenia i spora wysokość nie pozwoliły mu wydostać się samemu. Wołał o pomoc, ale było to miejsce stosunkowo rzadko o tej porze roku, uczęszczane i przez kilka dni leżał tracąc nadzieję na ratunek. Szczęśliwym przypadkiem odnalazł go młody człowiek i wezwał stosowną pomoc. Pamiętajmy o tym wybierając się na samodzielne wędrówki po fortyfikacjach.


I podobnie jak przy górskich wędrówkach zawsze zostawiajmy komuś wiadomość gdzie się wybieramy i kiedy wrócimy!
Czy wyjaśniłam tajemnicę nyskich fortyfikacji? Mam nadzieję, że przynajmniej częściowo mi się udało. Jednocześnie wszystkich znających wiarygodne tajemnice fortyfikacji a także innych okolicznych miejsc niezwykłych proszę o kontakt.


Mój adres mailowy i telefon znajduje się na stronie www.przewodnicy.nysa.pl. oraz stronie Bastionu św. Jadwigi.
Natomiast wszystkich zapraszam do bezpiecznego zwiedzania fortyfikacji. Więcej wiadomości na temat możliwości zwiedzania z przewodnikiem można uzyskać w informacji turystycznej w Bastionie św. Jadwigi.